
Rytualne tańce, talizmany, amulety, szamani... W Afryce czas stanął w miejscu. Nadal liczy się spontaniczność, zabawa oraz wiara w dobrą i złą magię. Tamtejszy kibic tak żarliwie przeżywa mecze, że... jego serce nie wytrzymuje. Liczba zgonów podczas spotkań piłkarskich to prawdziwa zmora fanów z Czarnego Lądu. Czy podobnie będzie podczas decydujących pojedynków na tegorocznym Pucharze Narodów Afryki? Oby nie...
Afrykańskie trybuny imponują przede wszystkim kolorytem i niesamowitym – zwłaszcza dla mieszkańca Europy - hałasem. Tradycyjne stroje, maski, pomalowane ciała, oryginalne kapelusze, naszyjniki z kłów drapieżnych zwierząt – kibiców wyposażonych w takie akcesoria możemy zobaczyć na PNA. Każdy kraj, każde plemię chce zaznaczyć swoją tożsamość w taki właśnie sposób. Druga zasada to – dźwięk. Ma być głośno. W przeciwieństwie do Starego Kontynentu, czy Ameryki Południowej nie ma tu prowadzących doping. Każdy gra według własnego uznania. Co komu przyjdzie do głowy. Byle jak najgłośniej. – Nie trzeba piwa czy wódki, żeby były tańce i żeby było kolorowo - powiedział kibic piłkarski, Peter Nwoji stacji „Orange Sport Info”.
Taniec odgrywa równie istotną rolę w życiu tamtejszego fana. Skoro w ten sposób można sprowadzić deszcz, to czemu nie można by pomóc ulubionemu napastnikowi strzelić gola? Przecież to logiczne. Zważywszy na to, że na niektóre mecze afrykańskiej Ligi Mistrzów przychodzi po 100 tysięcy osób, taki malowniczy kocioł robi imponujące wrażenie. Nieco mniej może podobać się otaczająca zewsząd kakofonia. Doświadczyli tego chociażby kibice z Europy, którzy – podczas mundialu w 2010 roku – musieli się wsłuchiwać w wycie wuwuzeli.
Afrykański kibic w szczególności pokłada nadzieję, nie w trenerze, tylko w... szamanach. Specjaliści od takich rytuałów pobierają regularne pensje z federacji, w zamian oferując zaklęcia. Magiczne moce mogą być skierowane na piłkę, bramkę, murawę lub samych piłkarzy, którzy dzięki takim zabiegom stają się pewniejsi. To właśnie „juju” – bo tak nazywane są czary – mają pomóc wygrać. Ważną rolę odgrywają również talizmany, które mają pomagać piłkarzom. Ci chowają je najczęściej pod getrami. Drogi, którymi jeżdżą gwiazdorzy, hotele, bazy treningowe oblewa się często wodami z cudownych źródełek, których w Afryce nie brakuje. Jednak życie takiego czarodzieja nie jest usłane różami. Wielokrotnie, w przypadku porażek, to właśnie szamani stają się głównymi winowajcami. Tak było chociażby za kadencji Henryka Kasperczaka w Senegalu. To magom dostało się bardziej niż polskiemu szkoleniowcowi.
Nieco mniej mówi się natomiast o czarnej magii, czyli rzucaniu uroku na rywali. Teoretycznie byłoby to sprzeczne z kodeksem etycznym, jednak piłkarze z tego kontynentu – podobnie jak i kibice – są bardzo przeczuleni na tym punkcie. Przed meczem Nigru z Egiptem gospodarzy wyprowadził czarny kozioł. Goście składali protesty uważając, że taka postawa jest niezgodna z afrykańskim fair play. Takich przykładów jest więcej...
Niestety, afrykański futbol to nie tylko magia, koloryt i ludowe pieśni lecz również dramaty. Liczna widownia, reagująca w sposób bardzo ekspresyjny, tragiczna infrastruktura i słabo przygotowane służby porządkowe powodują, że na Czarnym Lądzie często dochodzi do różnorakich strać. W wyniku stadionowych walk w 1991 roku zginęło w Orkney (RPA) 41 osób, w 2000 roku w Harare – 13, w 2001 w Lubumaszi (Kongo) – 50, tego samego roku w Akrze (Ghana) 129 osób, w 2008 w Butembi (Kongo) – 13. Równie powszechną przyczyną zgonów jest panika, która na tamtejszych stadionach wybucha wyjątkowo często i łatwo. Z tego powodu w 1974 roku w Egipcie zginęło 49 osób, w 2001 w RPA – 43, w 2009 w Abidżanie (WKS) – 22.
Wielokrotnie zdarza się, że fani z Afryki – niesamowicie przeżywając spotkanie – umierają z... nerwów. – Oddajemy futbolowi całe serce i czasem, w trudnych chwilach ono nie wytrzymuje – skomentował to kapitalny kameruński snajper Samuel Eto’o. Śmierć w Afryce jest tak powszechna, jak bieda, czy magia. Dlatego ten kontynent i kultura kibicowania jest dla fana z Europy tak ciężka do zrozumienia.
WP.PL
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!